niedziela, 28 kwietnia 2013

DEEP PURPLE – Now What?! (recenzja)



DEEP PURPLE – Now What?!

earMusic (2013)

1.A Simple Song
2.Weirdistan
3.Out Of Hand
4.Hell To Pay
5.Body Line
6.Above & Beyond
7.Blood From A Stone
8.Uncommon Man
9.Apres Vous
10.All The Time In The World
11.Vincent Price  

  Legenda powraca. Powraca z albumem stawiającym śmiałe pytanie „Co teraz?!”. Odpowiedź na powyższe pytanie formułuje nam sam album – brzmi ona „grajcie chłopaki dalej, bo nadal robicie to z klasą, nagrywając najlepszy album od czasów „Perfect Strangers”. Największym zaskoczeniem dla purplemaniaków jest fakt, że pomimo iż zespół trzyma się swojego osadzonego w latach 70 stylu, to w większości kompozycji gra w sposób jaki nie grał nigdy dotąd. Duża w tym zasługa producenta albumu Boba Erzina (znanego choćby ze współpracy z Pink Floyd). Nadał on purplowemu brzmieniu AD 2013 niezwykle epickiego charakteru i przestrzennego przystępnego brzmienia. Dzieki temu większość kawałków pomimo rozbudowanej formy, aż kipi od gitarowej energii. Najlepszym tego przykładem jest porywisty „Hell To Pay”. Znakomity cięty riff, chóralny refren, a do tego fenomenalna druga część kompozycji w której na keyboardzie szaleje Don Airey Album zaczyna się bardzo nastrojowo od „A Simple Song” ze znakomitym tematem gitarowym Morse, przeradzającym się hammondowską klasycznie hard rockową piosenkę. Choć Gillan śpiewa nieco beznamiętnie i słychać że wyższych rejestrów po prostu by nie wyciągnął fani klasycznych purpurowych brzmień powinni być usatysfakcjonowani. „Weirdistan” przenosi nas w lata 70, czarującym objechanym kosmicznym brzmieniem organów. Gdyby dodać do tego nieco dynamiki, wyszłoby naprawdę cudeńko. „Out Of Hand” rozwija się niczym zeppelinowy „Kashmir”, a jego riff kojarzy się z żywiołowymi czasami „Perfect Strangers”. „Body Line” emanuje znakomitym flow, kawałek fenomenalnie „buja się”. „Above And Beyond” budzi konotacje z twórczością Emmerson, Lake & Palmer. Podobne progresywnie emrsonowe klimaty dają o sobie znać w „Uncommon Man”. Balladowy „Blood From A Stone”  sposobem gry Airey’a przypomina jazzrockowe wstawki “Raiders On The Storm”. Dziś to właśnie on świadczy o sile i wyjątkowości purpli. „Apres Vous” w ramach życiodajnej improwizacji ukazuje nam swoistą magię zgrania i zrozumienia muzyków. Nie przekonuje mnie singlowy „All The Time In The World”. To czysty piosenkowy pop, zupełnie burzący koncepcję albumu, nawet udana solówka Morsa, została w nim wygładzona i ugrzeczniona.  Wydaje mi się że „taka przebojowość” 60 latkom nie jest do niczego potrzebna. Dużym zaskoczeniem jest hammer-horrorowaty „Vincent Price”, z jednej strony mocno epicki, z drugiej zaś dowalający hard-rockową mocą.
  Od legend nie wymaga się rewolucji, ani też nowatorstwa. Po ponad 40 latach grania, najistotniejszym faktem wydaje się świadomość muzycznej tożsamości. Na „Now What?!” owa świadomość pozostała nietknięta. Zespół nie tylko odświeżył muzyczne wspomnienia o swych czasach świetności, lecz udanie zrewitalizował swe brzmienie, czyniąc je współczesnym. 



******* (7/10)

2 komentarze:

  1. Ciekawa recenzja. Dla mnie najlepszym albumem po "Perfect Strangers" był "The battle rages on", który potwierdził, że ten zespół tylko w tym składzie jest genialny. Potem było już tylko słabiej. Kolejne płyty po "the battle...." słucha mi się raczej ciężko. Now What jeszcze nie słyszałem w całości, ale kilka pojedynczych numerów sprawia, że waham się czy na pewno chcę tę płytę kupić. Pozdrawiam, JT

    OdpowiedzUsuń
  2. Jacek, wyrwij się z tych lat 80'tych. Zdarzyło się wiele fajnych (to bardzo minimalistyczne określenie) rzeczy w muzyce Purpli. Z klasyki: Purpendicular, Bananas i ostatnie Rapture of the Deep z tytułowym utworem, Clearly Quite Absurd, Junkyard Blues i (dla mnie na tej płycie najodjazdowy) Before Time Began. Top!!! A nowy album - genialny , genialniejszy, jeszcze bardziej genialniejszy... (z każdym, codziennym odsłuchaniem, jeszcze i jeszcze). Nie bój się. Nie rozczarujesz się. Wręcz przeciwnie. I z każdym razem będzie lepiej. Dla mnie to już narkotyk;-) Pzdr (wszystkich fanów). DPfun

    OdpowiedzUsuń